07/05/2026
No i jest!
(Uwaga, będzie długo i trochę emocjonalnie)
Kiedy kilka lat temu dostałam do ręki klucz od Białasówki, wiedzialam, że cokolwiek będę robić z domem i przestrzenią wokół niego, będę za wszelką cenę starać się zachować jego klimat i zatrzymać w nim czas. Miało być tak jak pamiętam z dzieciństwa, może trochę bardziej komfortowo, ale ciągle do bólu prosto. Postanowiłam pójść pod prąd pomimo głosów wokół, że trzeba zrobić kostkę wokół domu, że z prawdziwego zdarzenia łazienkę, że kto mi tu przyjedzie, że trzeba atrakcje, whirlpool bath, że jak to wychodek, że studnia badań w życiu nie przejdzie, że trzeba ogrodzić, drzewa przy domu wyciąć, więcej łóżek wstawić i o zgrozo, telewizor. Że zadupie, że samo sąsiedztwo PPN nie wystarczy, że droga leśna dziurawa, a w internetach co niektóre gwiazdy hejtu potrafiły nawet mnie obrzucać bardzo niecenzuralnymi epitetami, że jak mogę taką starą ruderę ludziom wciskać, do sławojki kazać latać, wodę i drewno dźwigać i nawet w piecach trzeba samemu palić. No skandal.
A ja konsekwentnie robiłam swoje, wspierana i motywowana przez kilka bliskich i życzliwych mi osób, zawsze w świętym przekonaniu, że Białasówka i jej położenie w sercu lasu zawsze obronią się same. Kto mnie zna, ten wie ile serca, ciężkiej pracy i odpowiedzialności wymaga prowadzenie domu i siedliska w lesie i jak bardzo potrafi mi dodać skrzydeł każdy pozytywny, od serca komentarz i ciepłe słowo. Gości przybywało, ich reakcje ogrzewały duszę, Goście wracali (i wracają), Białasówka z sezonu na sezon rozkwitała, a kiedy zadzwoniła Weranda Country, stanęło mi serce. Długo nie mogłam uwierzyć, że moje skromne i zdecydowanie nieżurnalowe progi spotkało takie wyróżnienie, jak to? Mój domek? Taki niedoskonały? Z kibelkiem? Do takiego magazynu?
Ciężko mi opisać jak się teraz czuję widząc Białasówkę na okładce ogólnopolskiego magazynu. To chyba, razem z faktem, że w tym roku kalendarz na lato wypełniony po brzegi, najpiękniejsze zwieńczenie dla ciężkiej pracy, determinacji i bezwarunkowej miłości jaką zawsze darzyłam to miejsce.
Dziękuję Redakcji Werandy za to wyróżnienie, Igorowi i Joasi za przepiękne zdjęcia i fantastyczną stylizację, a Beacie za sympatyczny wywiad, a potem anielską cierpliwość do mnie w kwestii zdjęć wychodka 😅 ❤️ Ewa Bm za pomoc przy przygotowaniach do sesji i wsparcie mentalne w tym wyjątkowym dniu.
Dziękuję też wszystkim, którzy we mnie zawsze wierzyli i pomagają mi tworzyć to miejsce - przede wszystkim Cioci Lidii i Wujkowi Stefanowi, którzy przekazali mi pałeczkę w opiece nad tym przepięknym siedliskiem. Dziękuję Sandra Stojańska-Rekus i Rekus za częste portretowanie Białasówki i pomoc przy pracach rozmaitych, niezastąpionej Paterek za dbanie o czystość i porządek, jej tacie Jurkowi (Tyczka z Wąsem, Lokalne Dziedzictwo Kulturowe, kto wie, ten wie), Oli i Grześkowi (którzy ze skromnych pobudek zawsze chcą pozostać w tle) za już drugi rok z rzędu pomoc przy drewnie, Lesz z Mariuszem za wsparcie w niepotrzebne skreślić ;), GJ za wieloletni wkład swoich talentów nie tylko stolarskich, cudownym Sąsiadom, co mnie czasem żywią i dają poczucie, że zawsze mogę na nich liczyć i wszystkim innym, którzy dołożyli swoją cegielkę do piękna tego miejsca.
A nade wszystko dziękuję moim drogim Gościom i Obserwatorom, którzy doceniają ducha Białasówki wraz z jej odmiennością i za urok uznają to, co powszechnie uznawane jest za niedogodności. Bez Was Białasówki w takim wydaniu by nie było.
Będę Was w najbliższym czasie jeszcze spamować achami i ochami nad tą sesją, a póki co wzruszam się i wciąż przecieram oczy ze zdumienia, że to się dzieje naprawdę i w całym kraju można zobaczyć na okładce Białasówkę!
(i gwiazdkę Loli 😜)
Ściskam,
Dominika