Siedlisko Lisia Nora

Siedlisko Lisia Nora Siedlisko LISIA NORA - najlepsze wakacje z psem, ogrodzony 3,5 ha wybieg dla psów Za miedzą, za laskiem mieszka Agatka,
wśród białych wapieni ukryta jej chatka.

Przy chatce ogródek, za chatką jest sad,
wszelakich ziółek znajdziesz tam świat. Zbiera więc wszystko Agatka pilnie,
mikstury robi, o zdrowie dba silnie,

a kiedy wieczór spokojny przychodzi,
wyciąga szydełka i sweter wychodzi,

haftuje, maluje, zakładki wyrabia,
mydełka i kremy ziółkiem przyprawia. A wszystko dla siebie i Ciebie, Kochanie
o zdrowie dbaj mocno, gdy zima nastanie! Kochani! Wszystk

ie produkty prezentowane na naszym fanpagu są do nabycia w Lisiej Norze w Biskupicach (możliwa wysyłka). Jeśli macie jakiekolwiek pytania odnośnie produktu piszcie, postaramy się jak najszybciej na każde odpowiedzieć. Wszystkie nasze produkty są ekologiczne i wyrabiane ręcznie, a każdy z nich z tego powodu jest wyjątkowy i niepowtarzalny.

Przez lata wydawało mi się, że największą wartością Lisiej Nory jest cisza. Dzisiaj wiem, że świat wokół mnie zmienia si...
08/07/2026

Przez lata wydawało mi się, że największą wartością Lisiej Nory jest cisza. Dzisiaj wiem, że świat wokół mnie zmienia się szybciej, niż bym tego chciała. A miejsca, które kiedyś wybieraliście właśnie ze względu na spokój, nie zawsze są już takie same.

Mogłabym się złościć, mogłabym powiedzieć, że to koniec. Ale życie nauczyło mnie pokory i tego, że zmiany są nieuniknione. Nie na wszystko mamy wpływ. Zawsze mamy jednak wpływ na to, co z tym zrobimy. Dlatego Lisia się dostraja i będzie się zmieniać, bo chcę, żeby mogła żyć przez kolejne lata. Chcę budować miejsce, do którego nadal będziecie wracać – może trochę inne niż kiedyś, ale wciąż prawdziwe.
I Agatka też będzie na Was czekać. 😊 Będę gotować, sadzić róże i zapraszać Was do wspólnego stołu i na warsztaty.

Coraz mocniej chcę dzielić się tym, czego przez lata nauczyły mnie psy. Nie jestem behawiorystką, ani trenerką. Jestem obserwatorką. Prawie trzydzieści lat obserwuję, doświadczam i patrzę na psy, na ludzi i na relacje między nimi. Ostatnie osiem lat prowadzenia Lisiej, czyli wakacyjnego miejsca dla psów i ich opiekunów dało mi piękne doświadczenia. I właśnie z tych obserwacji powstały moje książki. Wczoraj zamknęłam trzeci tom Biblioteki Świadomego Opiekuna Psa.
To dla mnie ważny moment, bo zaczynając pisać, nie wiedziałam jeszcze, że tak pięknie zepnie się to w całość. Pierwszy tom mówi o dobrostanie psa, drugi pomaga zrozumieć jego instynkty, a trzeci wyprowadza nas z domu i zaprasza na spacer. Właśnie tam dzieją się najważniejsze rozmowy. I może właśnie dlatego coraz częściej myślę, że spacer nie jest drogą z punktu A do punktu B. Spacer jest sposobem na życie, na bycie bliżej psa i trochę bliżej samego siebie.

W ten weekend wygonię moje lisionorkowe dzieci na testowy (choć te już były) spacer z psami i będę czekać na nie w bramie z wypiekami na twarzy, bo na żywo sprawdzę to, o czym piszę i co czuję.
Adios Robaczki!

ps. a jak chcecie mnie wesprzeć i czujecie, że to co robię ma wartość to udostępniajcie te moje bazgrołki na agatalis.com, polecajcie i wracajcie 😘

W Lisiej nie ma luksusu. Nie znajdziecie tu marmurowego lobby, szlafroków z haftowanym logo ani śniadania podawanego na ...
01/07/2026

W Lisiej nie ma luksusu. Nie znajdziecie tu marmurowego lobby, szlafroków z haftowanym logo ani śniadania podawanego na srebrnej tacy. Znajdziecie za to krzywy stół, zrobiony z desek ogradzających kiedyś padok, do którego zawsze ktoś dosiądzie się z kubkiem kawy. Zupę, którą znów gotuję z radością. Śniadanie przygotowane z jajek od szczęśliwych kur, ziół zerwanych przed chwilą z ogródka i chleba, który pachnie tak, jak pachniał w moim dzieciństwie. Nie gotuję po to, żeby zachwycić, choć wyglądać też musi 😎
Gotuję po to, żeby nakarmić. To duża różnica. No i jeszcze gotuję, by mlaskać. Głośno 🥰
Przez jakiś czas próbowałam przestać pichcić. Wydawało mi się, że nie dam rady sama, nie mam siły i tak będzie rozsądniej i łatwiej.
Nie wyszło, bo zauważyłam, że Lisia bez gotowania przestała być sobą. A goście? Oni też tęsknili za moją kuchnią bardziej, niż przypuszczałam.
Więc znowu stoję przy garnkach. Znowu obieram ziemniaki i piekę ciasta.
I znowu słyszę przy stole: - Agatka, dasz przepis? - Łeeee niedobre, nie ma miejsc, nie przyjeżdżać! 😍🤣😍 (kto tu bywa, ten wie o czym piszę)

I chyba właśnie dlatego ludzie wracają.
Nie po luksus. Po smak, zapach, rozmowę. I chyba po uczucie, że ktoś cieszy się, że jesteś. Bo największym luksusem nie zawsze jest pięć gwiazdek. Czasem największym luksusem jest miska gorącej zupy, kawa wypita na ganku, świadomość, że nigdzie nie trzeba się spieszyć. I przytulenie. I uśmiech, że wracacie.
I tego luksusu w Lisiej nigdy nie zabraknie. 🌿🤍

Pisząc dziś post o dolce vita (który możecie przeczytać na moim osobistym koncie) z miseczką w łapie i stroju kusym, jak...
25/06/2026

Pisząc dziś post o dolce vita (który możecie przeczytać na moim osobistym koncie) z miseczką w łapie i stroju kusym, jak na poranek na wsi przystało, pociekłam do ogródka po listki do śniadania. Miały to być tylko listki, kilka groszków czarnej porzeczki - pełna kultura, slow life i takie tam pierdy, które doskonale z Lisiej znacie.

Niestety niegrzeczne dziewczynki czasami widzą niegrzeczne rzeczy. Nie w porę wlazłam do tego ogródka, nie w porę….
Na dużym mikołajku cała banda wtyków straszyków urządziła sobie orgię. - Serio? - pyta się wygłodniałe moje wnętrze. Serio - odpowiadają wtyki i nic sobie z mojej obecności nie robią. Gdyby miały struny głosowe, słychać by je było w Honolulu. Na bank! Niezła impra.
Stara jestem, niejedno widziałam, ale takie p***o po raz pierwszy. No muszę przyznać, że panie wtykowe nieźle wygimnastykowane są, a panowie silni. I nie wiem dlaczego, kiedy wyszeptałam słowo ‚kamasutra’ wtyki zaczęły brechtać.
Ja tylko tego ranka chciałam dobre śniadanie zjeść, a trafiłam na dokument przyrodniczy, który nawet Czubównę przyprawiłby o pąsy na policzkach, a Kondraciuka o jąki, jęki czy zająki. Nikt nie pytał ile mam lat, kiedy wchodziłam do ogrodu i nikogo nie interesowało czy chcę to widzieć, a powinno, bo odzobaczyć już tego nie mogę. Zapomnieć również więc z Wami się dzielę. Adios, Robaczki 💞

Ps. Make love not war - pamiętajcie! 😍😘❤️

Były zioła zbierane na jurajskich łąkach i były wianki. Był śmiech kobiet, które jeszcze kilka godzin wcześniej się nie ...
22/06/2026

Były zioła zbierane na jurajskich łąkach i były wianki. Był śmiech kobiet, które jeszcze kilka godzin wcześniej się nie znały. Była pokrzywowa, którą niektóre jadły po raz pierwszy, bose stopy na trawie i sukienki poruszane wieczornym wiatrem.
Był ogień. Taki, do którego można wrzucić to, czego już nie chce się dźwigać. Był dym i chwile ciszy.
Były rozmowy o kobiecości, o odwadze, o zmęczeniu i o tym, jak często zapominamy o sobie. Był taniec. Za mało tego tańca było.
Były kobiety. Piękne nie dlatego, że miały wianki we włosach i ulubione sukienki, ale dlatego, że przyszły takie, jakie są. Ze swoimi historiami, stratami, marzeniami, siłą i kruchością.
I była Lisia. Taka, jaką lubię ją najbardziej. Dziękuję Wam za tę najkrótszą noc w roku. Za to, że zaufałyście nam na tyle, by przyjechać. Za Waszą obecność, wzruszenia i gotowość, by choć na chwilę odłożyć codzienność.
Wierzę, że każda z Was zabrała do domu coś więcej niż wianek, kadzidło czy zapach rumianku zamknięty w woreczku.
Może przypomnienie, że warto wracać do siebie.
Może zgodę na odpoczynek.
Może odwagę, by coś zakończyć albo coś zacząć.
A może po prostu wspomnienie czerwcowej nocy, podczas której siedziałyśmy razem przy ogniu i było nam dobrze. A potem przyszedł deszcz, przyszedł, by zabrać to, co wyrzucone zostało.
To lubię 😘😍 i właśnie dla takich chwil warto tworzyć Lisią. ❤️🙏❤️🙏

Drogie Kobiety, już w sobotę widzimy się na Nocy Świętojańskiej w Lisiej. To pierwsze takie wydarzenie, organizowane i p...
18/06/2026

Drogie Kobiety, już w sobotę widzimy się na Nocy Świętojańskiej w Lisiej. To pierwsze takie wydarzenie, organizowane i prowadzone również przeze mnie, czyli Agatkę. Będziemy pleść wianki, zbierać zioła, a kiedy oddam Was w ręce Patrycji, pomieszam w garach, by uroczyście i jak przystało na taką noc podjąć Was moimi smakami. Będzie ziołowo i bardzo aromatycznie. A potem rozpalimy ogień i będziemy tańczyć. Jak ktoś chce, to może do białego rana 😘 do zobaczenia w sobotę 😘

- Dzień dobry, moje różyczki - dziś rano otworzyłam oczy i zaczęłam poranne rozkminy podziwiania …
Przez lata zwoziłam t...
16/06/2026

- Dzień dobry, moje różyczki - dziś rano otworzyłam oczy i zaczęłam poranne rozkminy podziwiania …


Przez lata zwoziłam te róże z różnych miejsc. Potem przesadzałam je z miejsca na miejsce, szukając dla nich tego właściwego kawałka ziemi. Czasem wydawało mi się, że już znalazłam, a potem znów coś zmieniałam. Od kilku lat niezmiennie grzeją rabatę w ogródku. Wszystkie razem, każda inna.
I tak im się przyglądam. Są lata, kiedy cierpią, łapią choroby, wypuszczają pojedyncze kwiaty albo nie kwitną wcale. Ale potem przychodzi taki rok jak ten. Bujają. Rozrastają się dziko, pachną, obsypują pąkami tak, jakby chciały nadrobić wszystko, czego nie dały rady wcześniej. I ciśnie mi się na usta, że analogia do życia jest tu aż nazbyt oczywista.
Jak mnie jest dobrze, to i one kwitną. Jak daję im czas, nie oczekuję natychmiastowych efektów, tylko jestem obok i troszczę się po swojemu, to nagle okazuje się, że wszystko ma swój rytm i kwitnie. Chyba z ludźmi jest podobnie. Nie rośniemy wtedy, kiedy ktoś nam każe. Nie rozkwitamy od kolejnej listy zadań i od życia na wysokich obrotach. Potrzebujemy miejsca, czasu, uważności i czasem po prostu tego, żeby ktoś powiedział nam ‘dzień dobry’.
- Dzień dobry, Robaczki 🥀🌹🥰

Pierwszy raz pojechałam na Siedem Dobrych Dni, bo chyba czegoś szukałam. Nie umiałam wtedy jeszcze nazwać czego. Może sp...
08/06/2026

Pierwszy raz pojechałam na Siedem Dobrych Dni, bo chyba czegoś szukałam. Nie umiałam wtedy jeszcze nazwać czego. Może spokoju, może czegoś nowego, a może siebie.
Po prostu czułam, że muszę wyjechać, bo zrobiło mi się trochę niewygodnie. Ruszyłam w drogę, ale o tym wiecie, bo relacjonowałam to dość intensywnie. Dużo myślałam, dużo czułam, a potem wróciłam i niby nic się nie zmieniło, nie wydarzył się cud i nie obudziłam się nagle odmieniona.
Po prostu krok po kroku różne rzeczy zaczęły układać się na swoich miejscach. Niektóre decyzje stały się łatwiejsze, niektóre relacje bardziej oczywiste.
A kiedy poplątane moje myśli przestały zajmować tyle miejsca, zrozumiałam, jak bardzo potrzebowałam tamtego wyjazdu.

Kilka dni temu znowu spakowałam torbę i wyjechałam. Jednak tym razem nie po to, by czegoś szukać. Nie jechałam po odpowiedzi, ani by się sprawdzać.
Pojechałam, bo chciałam zrobić coś dla siebie. Do morza, które kocham, do słońca, które również świeci w Lisiej Norze, ale inaczej.
Pojechałam do długich spacerów brzegiem morza, do chwil, kiedy można siedzieć i patrzeć przed siebie bez poczucia, że trzeba gdzieś ciągle biec.

I wiecie co? Teraz wiem, że nie muszę zasługiwać na odpoczynek, że nie muszę najpierw wszystkiego ogarnąć. Że mogę pojechać dlatego, że jestem dla siebie ważna i chcę.

Dzisiaj wiem to dużo lepiej niż rok temu lub jeszcze zimą. I właśnie dlatego celebruję Siedem Dobrych Dni.
I o tym będzie na warsztatach, które organizuję w Lisiej Norze. Kobiety Mocy - właśnie z nimi, bo ich lekcje były bardzo skuteczne.

Nie zapominajmy, że jesteśmy warte czasu, uwagi i troski. I że niczego nie musimy udowadniać.

Jeśli czujesz, że to może być również Twoja droga, zapraszam Cię do Lisiej Nory. Może siedem dni wystarczy, żeby usłyszeć siebie trochę wyraźniej.
🌿

02/06/2026

Trochę ogłoszeń lisionorkowych, coby nie było, że Lisia Nora śpi. Nie śpi 😘😂🙈 adios Robaczki, do zobaczenia 😘

Ej, Robaczki? A co byście powiedzieli, gdyby pod namiotem w Lisiej pojawiły się pudełka z materiałami do haftowania, dru...
14/05/2026

Ej, Robaczki? A co byście powiedzieli, gdyby pod namiotem w Lisiej pojawiły się pudełka z materiałami do haftowania, drutami, wełnami czy szydełkami? Czy nie jest to fajna alternatywa dla książek, które znaleźć możecie wszędzie w Lisiej? Chętnie pomogę i nauczę. Co Wy na to?

Nie trzeba szukać lasu, jeśli wypoczywasz w Lisiej Norze i nie trzeba pytać o ogrodzoną działkę, by pies mógł pobiegać -...
12/05/2026

Nie trzeba szukać lasu, jeśli wypoczywasz w Lisiej Norze i nie trzeba pytać o ogrodzoną działkę, by pies mógł pobiegać - też ją mamy. Całe 3,5 ha. Ha!
Wbijaj więc na wakacje z psem. Jura czeka i Lisia też 🦮😍

Adres

Chorońska 153/155
Biskupice
42-256

Telefon

+48516408615

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Siedlisko Lisia Nora umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Siedlisko Lisia Nora:

Skróty

Udostępnij

Kategoria