26/08/2026
Dlaczego w Polsce wciąż ratujemy życie zbiórkami? I dlaczego ja w swojej pracy tak często widzę, jak można było tego uniknąć? W Polsce niemal każdy zna kogoś, kto musiał prosić o pomoc w Internecie, żeby zdobyć środki na leczenie onkologiczne lub wspierał taka zbiórkę.
Zbiórki, licytacje, koncerty charytatywne.
Ogromne emocje, presja czasu, walka o każdą godzinę.
Ale mało kto wie, dlaczego te zbiórki w ogóle są potrzebne.
W Polsce nie kupimy innowacyjnego leku onkologicznego, jeśli nie jest refundowany w kraju. Nawet jeśli mamy pieniądze, mamy ich bardzo dużo.
💡Prawie połowa leków onkologicznych zarejestrowanych w Europie nie jest refundowana w Polsce, a niektóre mogą być dostępne tylko z ograniczeniami.
Wiele nowoczesnych terapii jest stosowanych w USA, Niemczech, Szwajcarii czy Izraelu, ale nie w Polsce. Rodziny organizują zbiórki nie po to, żeby „kupić lek”, ale po to, żeby mieć możliwość leczenia za granicą, tam gdzie te terapie są dostępne.
Dlatego to jest ten moment, w którym moja praca nabiera największego sensu. Bo chce trafić do jak największej ilości osób, aby uświadomić, że mają możliwość otrzymać dostęp do leczenia.
Bo ja nie sprzedaję polis tylko otwieram ludziom drzwi, o których często nie wiedzą, że istnieją.
Pomagam:
💙zrozumieć, jak działa dostęp do leczenia za granicą,
💙poznać realne możliwości terapii w najlepszych światowych ośrodkach,
💙zabezpieczyć siebie i dzieci na wypadek diagnozy, której nikt nie chce usłyszeć,
💙uniknąć zbiórek, stresu i wyścigu z czasem,
💙mieć pewność, że jeśli życie postawi ich pod ścianą nie będą sami.
To jest moja praca i misja jednocześnie, jest to powód, dla którego odbieram telefony, tłumaczę, edukuję, uspokajam, prowadzę ludzi krok po kroku.
I dlatego tak często powtarzam:
Największą barierą nie są pieniądze tylko moment, w którym zaczynamy o tym myśleć.
💙Jeśli chcecie wiedzieć, jakie realne możliwości leczenia istnieją poza Polską jestem tu, żeby to wyjaśnić.
Dziecko: 61 zł/miesięcznie
40 latka 127 zł/miesięcznie
50 latka 163 zł/miesięcznie