30/06/2026
I nadszedł czerwiec….
Zobaczyłam, że rok temu w ten sposób zaczęłam swój wpis, a tu minął kolejny rok, a ja znów jestem zdziwiona😊Czyżby w Czernicy czas miał jakiś zupełnie inny wymiar? Tak wiele się stało pomiędzy tymi dwoma takimi samymi, a jednak jakże odmiennymi czerwcami, a jednocześnie mamy poczucie, że te dni, tygodnie i miesiące minęły nie wiedzieć kiedy…
Możemy ten okres ocenić przez pryzmat prac, jakie przeprowadziliśmy. I tu jest czym się pochwalić. Dziś parę słów o stodole, która w tej chwili powinna raczej nosić miano sali bankietowej, joggowej, widowiskowej, imprezowej czy warsztatowej.
Stworzyliśmy nową i naprawdę olbrzymią przestrzeń, w której pod dachem, ale z widokiem na wszystkie strony świata, można porozmawiać, poćwiczyć, pomalować lub też po prostu posiedzieć i kontemplować wprost niesamowitą pracę naszych poprzedników (a także skromnie przyznam, że i naszą) oraz przyrodę. Tak, tak właśnie przyrodę, ponieważ zamontowaliśmy tu olbrzymie przeszklenia, które z jednej strony chronią przed wiatrem i deszczem, a z drugiej dają możliwość podziwiania wszechobecnej zieleni. Z każdego z okien roztacza się inny, choć nie mniej pociągający widok. Można więc patrzeć na naszego monumentalnego kasztanowca lub na rozciągające się po horyzont pola. Szyby nie są przeszkodą, a wręcz odwrotnie – powodują, że zieleń zagląda do wnętrza.
Projekt „Stodoła” nawet nam wydawał się nierealny w wykonaniu. Zbyt poważny, duży, gruntowny, kosztowny…, a jednak znów się udało😊 W tym miejscu musimy szczególnie podziękować Arturowi, bez którego cennych uwag i fachowej pomocy poleglibyśmy z kretesem. To On podpowiedział, jak podnieść całą konstrukcję (!!!) tego olbrzymiego budynku o pół metra do góry i zrobił to razem z Darkiem. To On lawirował na rusztowaniu, by zamontować okna dachowe (Darek dzielnie asekurował😊), to także On wykazał się niezwykłą pomysłowością we wprowadzeniu wszelkiego rodzaju nowoczesnych rozwiązań w tym starym, pięknym budynku, by nie naruszyć jego pierwotnej struktury, ale uprzyjemnić funkcjonowanie.
W rezultacie:
- mamy olbrzymią 200 m2 salę, która miesiąc temu miała swoją inaugurację i ….daliśmy radę zorganizować tu przyjęcie dla naszych gości;
- toalety, gdzie Panie mają miejsce nawet na „przypudrowanie nosków”, a Panowie na spokojną kontemplację rzeczywistości;
- w trakcie prac jest w pełni wyposażona kuchnia, bym nie musiała biegać pomiędzy domem, a stodołą z każdą potrawą (biegania mam dość na co dzień);
- w trakcie prac jest także druga, jeszcze większa sala na piętrze (360 m2), którą planujemy przeznaczyć na zajęcia dla grup joggowych i/lub na warsztaty malarskie, psychologiczne, z zakresu naturoterapii, zajęć z gongami czy misami tybetańskimi – w zależności od Waszej pomysłowości.
Kiedy patrzymy na stodołę to staramy się wciąż pamiętać, jak wyglądała, kiedy się tu wprowadziliśmy. Zawsze była piękna i onieśmielała swoją monumentalnością, dlatego staraliśmy się zachować ją w jak najmniej naruszonej postaci, a jedynie podkreślić jej piękno i zmienić przeznaczenie.
Mamy nadzieję, że to się nam udało i możemy teraz zaprosić Was do nas byście także i Wy mogli spojrzeć na nią z bliska i dostrzec historię w niej zapisaną nie przez jedno, a przez wiele pokoleń kilku rodzin.