19/07/2026
Kolejny turecki pies prosi o pomoc.
‼️ UDOSTĘPNIAMY GRZECZNOŚCIOWO BŁAGAJĄC O KAŻDY GROSIK ‼️
Ile razy można złamać serce jednego psa? A ile razy serce człowieka, który próbuje go ratować?
To jest Ash.
Piękny, spokojny, łagodny pies. Kiedy patrzy człowiekowi w oczy, nie widać w nich złości. Jest tylko nadzieja...
A przecież miał pełne prawo tę nadzieję stracić.
Na początku roku razem ze swoim bratem Smokeyem i około setką innych psów został uratowany z rządowego schroniska na wschodzie Turcji. Nie pokażemy Wam zdjęć z tamtego miejsca. Nie dlatego, że nie chcemy. Po prostu Facebook by ich nie przepuścił.
Te psy były zagłodzone, chore i poranione. Przeszły piek£o, którego żadne zwierzę nie powinno doświadczyć.
Razem z zaprzyjaźnioną fundacją z Turcji postanowiliśmy dać im szansę na nowe życie.
Smokey przyjechał pierwszy.
Dziś ma swojego człowieka. Ma dom. Jest szczęśliwy.
Ash nie miał tyle szczęścia.
Jeszcze zanim przyjechał do Polski, znalazł się dom. Byliśmy szczęśliwi. Myśleliśmy: "Udało się."
Kilka godzin później zadzwonił telefon.
– Proszę go zabrać. Kot się stresuje i bije Asha łapami.
Jedziemy setki kilometrów.
W drodze odzywa się kolejny dom. Mówią, że mają koty, ale wiedzą, jak bezpiecznie zapoznać je z psem.
Znowu pojawia się nadzieja.
Ash jest wykończony. Dwa dni podróży z Turcji, stres, choroba, nowe miejsce... Ale jedzie dalej, bo przecież tym razem miało być dobrze.
Kilka godzin później...
Telefon.
– Proszę przyjechać po psa. Kot zaatakował Asha. Kot się stresuje.
Ash nawet nie szukał konfliktu.
Znowu jedziemy setki kilometrów.
Wiecie, co wtedy boli najbardziej?
Nie paliwo.
Nie zmęczenie.
Tylko świadomość, że pieniądze wydane na kolejne odbiory psa mogły uratować następne życie. Mogły być przeznaczone na leczenie. Na karmę. Na transport kolejnego psa.
Po kilku dniach odezwała się kolejna osoba.
Bez kotów.
Dom tymczasowy z możliwością adopcji. Fundacja miała pokrywać koszty leczenia.
Pomyśleliśmy, że tym razem los się do Asha uśmiechnął.
Wczoraj zadzwonił telefon.
Czy pies jest wyszkolony?
Czy zna komendy?
Dlaczego nikt nie odbiera telefonu po 22?
I informacja, że psa trzeba przywieźć tylko między konkretnymi godzinami, bo później jest rodzinny obiad.
Naprawdę...
Czy o to pyta się w przypadku psa, który ledwo uszedł z życiem?
Psa, który nie potrzebuje perfekcyjnych komend, tylko poczucia bezpieczeństwa?
Wczoraj pękliśmy.
Płakaliśmy nad Ashem.
Bo on nie rozumie, dlaczego kolejni ludzie go nie chcą.
Nie rozumie, dlaczego ciągle pakuje się go do samochodu i wiezie w nieznane.
Nie rozumie, dlaczego brat już śpi bezpiecznie w swoim domu, a on wciąż czeka.
Ale my rozumiemy coś jeszcze.
Przez ludzką nieodpowiedzialność nie straciliśmy tylko pieniędzy.
Straciliśmy możliwość sprowadzenia kolejnych psów, które nadal czekają w Turcji.
One miały już dostać swoją szansę.
Na razie jej nie dostaną.
Dlatego dziś prosimy Was o pomoc.
Nie tylko o wpłaty, choć bez nich nie damy rady ratować kolejnych istnień.
Prosimy także o udostępnienie tego posta. O komentarz. O zwykłe serduszko.
Facebook działa tak, że każde Wasze kliknięcie zwiększa szansę, że ten post zobaczy ktoś, kto pokocha Asha naprawdę.
I jeszcze jedna prośba.
Jeżeli chcesz dać dom psu – zastanów się dwa razy, zanim zadzwonisz.
Nie składaj obietnic pod wpływem emocji.
Bo kiedy człowiek zmienia zdanie...
Pies przeżywa kolejne odrzucenie.
A takich odrzuceń Ash miał już zdecydowanie za dużo.
Pomóżcie nam sprawić, żeby następna podróż była już tą ostatnią.
Do domu.
Na zawsze. ❤️
Zbiorka dla Asha pomagam.pl/t3a79h
Zbiorka na pomoc psom z Turcji
Pomagam.pl/8bnp3p
Adoptuj🧡
Zostań domem tymczasowym🏠
Wesprzyj naszą zbiórkę🙏
Kup karmę dlanaszych podopiecznych🍗
Pomóż w transporcie psów do bezpiecznego życia.💜
Bo każdy uratowany pies był kiedyś tym,
którego ktoś skreślił.
Kontakt telefoniczny do fundacji 663 302 943
Wiadomość prywatna na fanpage Fundacji
Rottweilery-na-ratunek