Zagroda Magoda

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: firmę

Zagroda Magoda Bieszczady, malownicza wieś Lutowiska. Wypoczynek w dwóch regionalnych, drewnianych chatach z widokiem na połoniny. Od 2006 roku przyjmujemy gości.
(2)

Nasza strona w internecie: www.chatamagoda.pl Tel. 609 229 826
www.chatamagoda.blogspot.com Bieszczady, Polska
Nasza zagroda składa się z dwóch regionalnych chat: chaty Magoda i chaty bojkowskiej.

Prawie każdego dnia wspominamy nasze pieski, które przez lata nam towarzyszyły. Lubię wracać do ich zdjęć i tych wszystk...
12/10/2026

Prawie każdego dnia wspominamy nasze pieski, które przez lata nam towarzyszyły. Lubię wracać do ich zdjęć i tych wszystkich pięknych wspólnych chwil.
Pomyślałam, że cudownie byłoby zobaczyć je razem na jednej fotografii. Choć większości już z nami od dawna nie ma, z pomocą przyszła AI.
Patrzę teraz ze wzruszeniem na te kochane pyszczki. Każdy z własną historią i wyjątkowym miejscem w naszym sercu.
Wszystkie razem. Choćby tylko na zdjęciu.

* odeszły od nas: Buba i Beza, Mirabelka, Helenka i Tosia 🖤
Są z nami Bunia i Czesia ❤️

08/10/2026

Jesienią krowy zaczynają poszukiwania lepszej trawy. Jak co roku okazuje się, że najlepsza jest u nas, zadbana i soczysta.
Tym samym tradycyjny sezon na krowy sąsiada na naszej łące uważamy za otwarty.
My krowy lubimy, krowy lubią naszą trawę, więc właściwie wszyscy są zadowoleni.
Z wyjątkiem Czesi, która uznała, że taras jest ostatnią linią obrony i nie odda go bez walki.
Krowy na razie nie wykazują zainteresowania tarasem, ale Czesia nie zamierza ryzykować.

Wyszłam wczoraj wieczorem przed dom i spojrzałam w niebo. Świeciły tysiące gwiazd a Droga Mleczna była dokladnie nad nas...
07/10/2026

Wyszłam wczoraj wieczorem przed dom i spojrzałam w niebo. Świeciły tysiące gwiazd a Droga Mleczna była dokladnie nad naszym domem.
Stałam z zadartą głową i myślałam, że niewiele rzeczy równie skutecznie ustawia człowieka i jego problemy we właściwej skali. Bo kim jesteśmy z tym całym naszym zamieszaniem?
A jednak stoję tutaj, na swoim małym kawałku Ziemi, kocham, martwię się, czekam, czegoś się boję. Dla Wszechświata to zapewne bez znaczenia, dla mnie to całe moje życie.
A potem spojrzałam pod nogi bo stojąc nocą na trawie i rozważając swoje miejsce wśród galaktyk, dobrze jednak uważać, żeby nie nadepnąć na mrówkę.
Ona też ma swoje sprawy.

Kochani, piękna złota jesień nastała, więc jest to zdecydowanie odpowiedni moment, żeby pomyśleć o Świętach i Sylwestrze...
04/10/2026

Kochani, piękna złota jesień nastała, więc jest to zdecydowanie odpowiedni moment, żeby pomyśleć o Świętach i Sylwestrze. :)
Na oba te terminy mamy jeszcze do wynajęcia Chatę Magoda. W tym czasie wynajmujemy ją w całości, na wyłączność, na minimum 4 noclegi.
Wygodnie może w niej świętować 10–12 osób. Jest 5 sypialni, każda z własną łazienką, i duży stół na 12 osób, przy którym można siedzieć długo, jeść, rozmawiać i nie przejmować się światem.
Można też zamówić posiłki, w tym wieczerzę wigilijną i kolację sylwestrową, czyli przyjechać i naprawdę odpocząć, również od gotowania.
Polecamy się i radzimy decydować szybko, żeby potem nie było. :)
I druga, ważna wiadomość.
W październiku zostało jeszcze kilka krótkich terminów w Chacie Bojkowskiej. I są to naprawdę ostatnie terminy, ponieważ po tym sezonie zawieszamy wynajem chaty, być może nawet na kilka lat. A może na zawsze...
Jeśli ktoś od dawna myślał: „kiedyś tam przyjadę”, to właśnie nadszedł moment, kiedy „kiedyś” wypada zamienić na „teraz”.
Zainteresowanych zapraszam do kontaktu telefonicznego: 609 229 826. Odpowiem na wszystkie pytania.
A jeśli sami nie planujecie przyjazdu, będę wdzięczna, jeśli puścicie tę wiadomość dalej. Może trafi do kogoś, kto właśnie szuka swojego świątecznego stołu w Bieszczadach albo od lat odkładał pobyt w Chacie Bojkowskiej na później. ❤️

01/10/2026

Tak się jesiennie u nas robi.

A przy okazji Czesia. Czesia, która żyje najlepszą obecnie jej dostępną, wersją siebie. Posiada już nie tylko kanapę na wyłączność ale jak widać stan posiadania rozciągnął sie na taras :) Obu przyczółków broni zaciekle.
Nadal nie pozwala się dotykać zatem wszelkie zabiegi higieniczne i lecznicze wymagają ogromnego zaangażowania logistyczno - bojowego.
Apetyt ma za wszystkie nasze zwierzaki razem wzięte ( na szczęście Bunia i Kićka nie są pazerne na jedzenie bo poszlibyśmy z torbami). Nadal jej wiek jest zagadką ( wg. niezależnie ten wiek oceniających weterynarzy, miedzy 10 a 16 lat ).
Nie jest specjalnie zainteresowana życiem rodzinnym, no chyba, że wchodzimy na temat jedzenia.
Mamy nadzieję, że jej nie przeszkadzamy 🤣

Milego i pięknego dnia dla wszystkich🫶

Mieszkam w Bieszczadach 22 lata i nadal żyję.Nie jest to wcale takie oczywiste, jeśli człowiek poczyta, co podobno tutaj...
29/09/2026

Mieszkam w Bieszczadach 22 lata i nadal żyję.
Nie jest to wcale takie oczywiste, jeśli człowiek poczyta, co podobno tutaj na nas czyha.
Przede wszystkim wilki. Występują masowo, krążą po wsiach, zaglądają ludziom w okna i zapewne tylko czekają, aż ktoś nierozważnie wyjdzie z domu za potrzebą.
Są też niedźwiedzie. Jak wiadomo, chodzą po drogach, wysiadują pod sklepami i generalnie zachowują się tak, jakby Bieszczady należały do nich. Co, nawiasem mówiąc, moim zdaniem akurat jest prawdą.
Są żmije. Podobno wszędzie. Przez 22 lata widziałam kilka, ale być może reszta dobrze się ukrywa i czeka na odpowiedni moment.
Do tego wojna za granicą. Z tego powodu, co oczywiste, całe dnie spędzamy w osobiście wykopanych okopach. Maciek wykopał swój przy drewutni, ja mam bardziej reprezentacyjny, z widokiem na góry. W przerwach między ostrzałami przyjmujemy gości i robimy śniadania.
Od czasu do czasu dowiaduję się też, że zimą jesteśmy odcięci od świata bo drogi są nieprzejezdne, jesienią jesteśmy zasypani śniegiem, wiosną zalani, latem zjadani przez dzikie zwierzęta, a przez cały rok czyha na nas brak zasięgu.
I tak sobie żyjemy.
Czasami tylko zastanawiamy się, co jeszcze ludzie wymyślą.
Bo jest w tym wszystkim paradoks.
Bieszczady w zbiorowej wyobraźni stały się miejscem, do którego jedzie się po ciszę, spokój i kontakt z naturą, a jednocześnie, śledząc media, miejscem, w którym za każdym świerkiem stoi niedźwiedź, pod kamieniem leży żmija, wilk śledzi człowieka od Wetliny po Cisną, a wojna zaczyna się zaraz za płotem.

Tymczasem największym niebezpieczeństwem, jakie spotkało mnie tu ostatnio, było zejście po ciemku ze schodów, na których spał kot.
Ale o tym jakoś nikt nie ostrzega.

P.s. Na zdjęciach nie ma wymienionych wyżej dzikich bestii bo ich zwyczajnie nie spotykam. Mam chyba pecha :) Wklejam zdjęcia spotykanych na codzień ptaszków, koników i krówek :)

Od czasu do czasu spotykam kogoś, kto mówi mi: zmieniłam coś w swoim życiu, bo przeczytałam twój tekst. Czasem ktoś przy...
24/09/2026

Od czasu do czasu spotykam kogoś, kto mówi mi: zmieniłam coś w swoim życiu, bo przeczytałam twój tekst. Czasem ktoś przytacza konkretne zdanie, którego ja sama już nie pamiętam, i to jest bardzo dziwne uczucie. Kilka osób mówiło mi, że byłam dla nich inspiracją do przeprowadzki na wieś, a kiedyś przyjechała do mnie kobieta tylko po to, żeby podziękować, bo coś, co przeczytała w mojej książce, pozwoliło jej uniknąć wielkich kłopotów.
Człowiek napisał coś któregoś wieczoru, być może siedząc w starym swetrze, z psem pod stołem, nacisnął „opublikuj”, poszedł spać, a gdzieś daleko, obca osoba przeczytała kilka zdań i któreś z nich zostało z nią na lata.
Sama też mam w głowie mnóstwo cudzych słów. Niektóre pamiętam razem z mówiacym je człowiekiem, inne już dawno się od niego odłączyły i nie wiem, kto powiedział je pierwszy ani kiedy. Zabrałam je ze sobą, niektóre nosiłam bardzo długo, inne nadal niosę.
Może na tym polega jedna z najbardziej niezwykłych rzeczy między ludźmi: nie mamy pojęcia, co po nas zostaje w innych. Każdy z nas istnieje przecież w setkach cudzych opowieści, tylko nie ma do nich dostępu. W swojej historii znam mniej więcej fabułę, wiem, dlaczego coś zrobiłam, czego się bałam i co było dla mnie ważne, ale w cudzych? Dla kogoś mogę być kobietą, która dwadzieścia lat temu powiedziała jedno zdanie, dla kogoś innego, kimś ważnym przez kilka lat, dla jeszcze innego przez godzinę, a gdzieś zapewne istnieje człowiek, który do dziś opowiada historię o jakiejś okropnej babie z Bieszczadów i tą babą jestem ja. Tego też nie można wykluczyć.
Sama noszę w sobie takich ludzi. Człowieka poznanego w podróży, kogoś, kto coś mi podpowiedział, do czegoś namówił albo przeciwnie, powiedział „nie rób tego”, kogoś, kto mnie zachwycił albo potwornie wkurzył i właśnie dlatego zrobiłam coś, czego inaczej może nigdy bym nie zrobiła. Oni wszyscy trochę przesuwali moje życie, czasem ledwie o milimetr, tyle że milimetr na początku drogi po trzydziestu latach może oznaczać zupełnie inne miejsce.
Kiedy cofamy własną historię, widzimy wielkie decyzje: pracę, miłość, przeprowadzkę, dom, wyjazd. Tyle że przed wielką decyzją bardzo często wydarzyło się coś małego. Ktoś zadzwonił, ktoś nas komuś przedstawił, gdzieś pojechaliśmy, chociaż nie bardzo nam się chciało, przeczytaliśmy książkę, po którą sięgnęliśmy bez powodu, ktoś powiedział jedno zdanie i życie skręciło.
Bez fanfar i drogowskazu z napisem: "Uwaga, właśnie zmienia się twoja przyszłość".
Najważniejsze rzeczy rzadko przedstawiają się przy wejściu. Przychodzą przebrane za zwyczajny wtorek.
Gdyby narysować prawdziwą mapę naszego życia, byliby na niej ludzie, których kochaliśmy i ci, których ledwie pamiętamy, dobre decyzje i fatalne pomysły, zdania z filmów, przypadkowe rozmowy, spóźnienia, odmowy, zaproszenia i osoby, które nie mają najmniejszego pojęcia, że zaznaczyły na niej jakiś zakręt.
Może więc któreś moje zdanie, zanim trafiło do kogoś, kto dziś mówi mi, że coś dzięki niemu zmienił, zaczęło się wiele lat wcześniej od czyjegoś zdania skierowanego do mnie, a ja tylko poniosłam je dalej, trochę zmienione, przepuszczone przez własne życie. Ktoś poniesie je dalej, powie coś komuś innemu, ten zrobi coś, czego nie planował, pozna człowieka, którego miał nigdy nie spotkać albo pojedzie gdzieś, dokąd nie zamierzał jechać.
Lubię tę myśl, że chodzimy po świecie, zostawiając w innych drobne ślady, o których najczęściej nigdy się nie dowiemy, i sami jesteśmy pełni takich śladów.
Czasem chciałabym zobaczyć mapę swojego życia z zaznaczonymi wszystkimi ludźmi, słowami i przypadkami, po których coś skręciło.
Ale tylko na chwilę bo gdybym dostała ją wcześniej, prawdopodobnie próbowałabym wybrać krótszą drogę.
I wszystko bym popsuła.

Niedawno w Kinie Końkret trafiłam na stojący na półce przewodnik po Bieszczadach autorstwa Mikołaj Gospodarek. Książka o...
23/09/2026

Niedawno w Kinie Końkret trafiłam na stojący na półce przewodnik po Bieszczadach autorstwa Mikołaj Gospodarek. Książka otworzyla mi się na tej własnie stronie, na pięknym zdjęciu naszej dawno już nieobecnej Buby przed wejściem do chaty Magoda :) Taka niespodzianka! Mikołaj wspominał, że bedziemy w jego książce ale oczywiście umknęło mi to :)
Jest też kilka miłych zdań o Magodzie - Mikołaj dziękujemy!
A ja obecnie przerabiam dziesiątki kilogramów śliwek a już czekają jabłka... jesień to czas zbiorów i przetworów. Potem jeszcze bedą dynie, ktore otrzymałam w prezencie - Beata Jarmolowska z serca dziękuję! A potem cukinie... a potem 🙈

Maciek naprawia dach, a ponieważ każda poważna inwestycja wymaga nadzoru, na dachu siedzi Kićka, kierownik budowy, inspe...
22/09/2026

Maciek naprawia dach, a ponieważ każda poważna inwestycja wymaga nadzoru, na dachu siedzi Kićka, kierownik budowy, inspektor nadzoru i jednostka odbioru technicznego w jednym.
Jest też nasz sąsiad, który wprawdzie nie bierze udziału w pracach, ale stoi na kalenicy i podziwia widoki, czyli najwyraźniej pełni funkcję, której znaczenia nikt nie odważył się zakwestionować.
Kićka nadzoruje inwestycję z pozycji umożliwiającej natychmiastowe wstrzymanie robót, cofnięcie pozwolenia oraz zajęcie komina.
Dokumentacji nie ma. Kasków nie ma. Jest Kićka.
Nie wiem, na jakim etapie jest remont. Wiem natomiast, że Kićka nie podpisała protokołu, więc formalnie nadal nie mamy dachu :)

P.s. Bunia w tym przedsięwzięciu pełni funkcję supervisora ...

Wieczorami trwa rykowisko.Siedzę na tarasie i słucham. Gdzieś z ciemności dochodzi potężny głos jelenia, za chwilę odpow...
20/09/2026

Wieczorami trwa rykowisko.
Siedzę na tarasie i słucham. Gdzieś z ciemności dochodzi potężny głos jelenia, za chwilę odpowiada mu drugi, potem następny. Nie widzę ich, wszystko dzieje się poza moim wzrokiem.
I może właśnie dlatego robi takie wrażenie.
To niesamowite być tak blisko czegoś tak pierwotnego. Bez sceny, bez widowni, spektakl trwa, bo jest wrzesień, bo jelenie od tysięcy lat mają swoje sprawy i zupełnie nie interesuje ich, czy ktoś siedzi na tarasie i ich słucha.
W tych głosach jest coś, co trudno nazwać. Siła, wezwanie, ostrzeżenie, pożądanie. Cała skomplikowana historia opowiedziana jednym rykiem.
Siedzę więc cicho.
I przez chwilę mam wrażenie, że świat ludzi gdzieś się odsunął. Z jego sprawami, wiadomościami, terminami, rachunkami i wszystkim, co uznaliśmy za bardzo ważne.
Lubię te chwile, kiedy przypomina mi się, że mieszkam nie tylko w swoim domu, we wsi, w Bieszczadach.
Mieszkam też po prostu w przyrodzie.
I że tak naprawdę to nie jelenie przyszły pod mój taras.
To ja postawiłam taras obok ich świata.

Adres

Lutowiska 27
Lutowiska
38-713

Godziny otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00
Sobota 09:00 - 17:00
Niedziela 09:00 - 17:00

Telefon

+48609229826

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Zagroda Magoda opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Zagroda Magoda:

Skróty

Udostępnij