23/07/2026
Będzie długo.
Cześć! Nazywam się Jula Moryl. Jestem pasjonatka tej ziemi z całym dobrodziejstwem jej inwentarza. Następstwem tej pasji powstała nasza tzw. Wsioturystyka – Uroczysko Kutowaja - noclegi Podlasie. Następstwem tej pasji zostałam licencjonowanych przewodnikiem turystycznym, hobbystycznie zielarką, propagatorką trendów terapii naturalnej, medycyny ludowej, kultury białoruskiej mniejszości narodowej, rozwoju praktyk samowystarczalności, pośrednikiem poszukującym swoim klientom nieruchomości właśnie na tym terenie.
Wychowałam się na wsi, właśnie w miejscowości – Kutowa. Jestem millenialsem, to oznacza, że jestem starsza od Googla, miałam świetne dzieciństwo dziś uznawane za „zagrażające życiu i zdrowiu”, że uczyłam się w wiejskiej szkole podstawowej tut. w Łosince, w klasie było nas ośmioro… że od dziecka wakacje spędzałam w pracy na roli, kierując ciągnikiem, obrządzając zwierzęta, szuflując zboże, zbierając siano, słomę czy ziemniaki z pól.. itd. Kto wie jak to wtedy było, ten wie.. aaa były jeszcze wiejskie zabawy w tonie folkowej muzyki białoruskiej i niegdyś tej zwanej „chodnikową”.
Dlaczego o tym wspominam? Nie bez powodu.
Mając może 12-14 lat, podczas wakacji w pracy na polu, złapałam myśl, że idzie zmiana a za kilkadziesiąt lat ta wieś nie będzie już taka sama, że ludzie nie będą tego znać i pamiętać, ale że i tak będą odczuwać niepojętą tęsknotę. Za czymś czego może nawet nie doświadczyli... zastanawiałam się dlaczego tak? Czy mamy w sobie zapisany jakiś kod, jakieś nienazwane pragnienie, które jak mantra woła od środka i wzywa do natury?! Nakazuje nam odnaleźć balans, bo ten życiowy bieg przez przeszkody nie jest w zgodzie na nami, nie służy nam, a trumna przecież nie ma kieszeni...
Wtedy żartobliwie ale może i proroczo powiedziałam tacie: oj mogą przyjść czasy ze ludzie Ci zapłacą za możliwość pracy na gospodarstwie - dojenia krów i grabienia siana, pieczenia chleba i robienia kiełbas… i że ja takie miejsce kiedyś stworzę.
Minęło 30 lat. Dziś myślę, że nawet jesteśmy trochę winni innym dać choć namiastkę tego co nam dane było doświadczyć.
Bo nasze Podlasie takie jest – skromne, przytulne, gościnne, otwarte na drugiego człowieka, pokazujące że można żyć inaczej, choćby na chwilę się zatrzymać i wrócić tam gdzie byli nasi przodkowie. Czasem myślę, że urodziłam się o sto lat za późno, ale może wcale nie. Może to jest ten czas kiedy trzeba wracać do tamtego świata… Może nasze pokolenie właśnie do tego dojrzało i dlatego dąży do jak największej samoświadomości.
Skoro jesteście fanami tej strony oznacza to, że jak ja i ludzie tworzący tą przestrzeń – pokochaliście kiedyś polską wieś, Podlasie, tradycje, architekturę, historię i różnorodną kulturę tego regionu, jego zwyczaje, muzykę, religię. Albo zwyczajnie jesteście tego ciekawi i chcecie poznać zarówno życie na wsi, poczuć energię która tu po prostu jest od zawsze (przynajmniej odkąd ja pamiętam), naturę które dają chwilę oddechu od współczesnej codzienności, to coś co pozwala się zatrzymać.
A może przy okazji doświadczycie tu wciąż żywych zwyczajów, rzemiosła, praktyk samowystarczalnego życia, umiejętności przetrwania, dziś modnie nazywanych survivalem czy prepperingiem…
Jestem współtwórczynią Uroczyska Kutowaja – wyjątkowego miejsca na Podlasiu, które powstało właśnie z miłości do natury, spokoju i autentyczności tego regionu. Z miłości do korzeni przodków, do stylu życia jakiego doświadczali choć historia ta zostawiła na rodach wiele ran i traum, ale lud ten przetrwał i krew w nim żywa płynie. Nasze Uroczysko to miejsce współczesne, ale na ziemi z wielowiekową tradycją, historią, kulturą i autentyczną energią – o których z wielką przyjemnością opowiadam jako przewodnik turystyczny. Z ogromną radością pokazuję innym zakątki, które często pozostają poza głównymi szlakami – miejsca pełne historii, tradycji i niezwykłej energii. Prowadzę do ludzi lepszych i mądrzejszych ode mnie, znam ich, jestem ich fanką.
Choć na co dzień łącze wiele światów to okazuje się że w tym wszystkim może być wspólny mianownik – jest nim nasze Podlasie, to między Puszczą Ladzką a Błudowska, ten kawałek ziemi na skraju Puszczy Białowieskiej.
Brzmi jak reklama, świetnie – nich to będzie reklama tego miejsca na ziemi. Po prostu zapraszam na Podlasie, do tych właśnie naszych ludzi i wsi - białoruskich, prawosławnych, drewnianych z okiennicami, z tutejszą muzyką i kuchnią, z gościnnością i wszędobylską naturą…
Ps. Nie bójcie się marzyć, bo to co opisałam to właśnie efekt marzeń i intensywności myśli jaką im poświęciłam. Naprawdę głęboko wierzę, że siłą myśli, marzeń i wiary możemy i KREUJEMY swoją rzeczywistość!