25/08/2026
Zobaczcie analize prawnika jak bardzo ,,zagrozone,, sa spacery do lasu, joga czy hipoterapia:-(( juz raz nam zabronili wchodzenia do lasów, pamietacie to??
Lex Szarlatan: JOGA, DOGOTERAPIA, WĘDKARSTWO, AKWARELE, SAUNA, MORSOWANIE, TĘŻNIA, A NAWET DOMEK W LESIE JAKO „PSEUDOMEDYCYNA”?
Prezydent skierował do Trybunału Konstytucyjnego tzw. Lex Szarlatan, czyli nowelizację ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Czy słusznie czy na wyrost pod wpływem środowiska pseudomedycznego jak to jest w mediach głownego nurtu przekazywane? Analizujemy projekt bez zbędnej demagogi 😃
I żeby było jasne: ściganie ludzi, którzy każą choremu na raka odstawić chemioterapię i zamiast tego sprzedają mu „cudowną terapię” za kilka tysięcy złotych, jest potrzebne.
Problem polega na czymś innym.
Projektowane przepisy są napisane tak szeroko, że przy odpowiedniej wykładni mogą zacząć obejmować nie tylko klasycznych „uzdrowicieli”, ale również zwykłą branżę wellness, rekreacyjną, turystyczną, sportową, edukacyjną i rozwojową.
I właśnie dlatego przykłady takie jak joga, sauna, morsowanie, warsztaty ceramiczne, wyjazd w góry czy pobyt ze zwierzętami są moim zdaniem nawet ciekawsze niż klasyczny przykład „zielarza”.
Projektowany art. 67zj ust. 1 pkt 2 mówi bowiem o:
„oferowaniu lub stosowaniu metody diagnostycznej lub leczniczej niebędącej świadczeniem zdrowotnym, w przypadku której wprowadza się w błąd, że posiada właściwości świadczenia zdrowotnego w zakresie diagnostyki lub leczenia małoletnich, chorób onkologicznych, ciężkich nieuleczalnych chorób lub zaburzeń psychicznych”
jeżeli działalność jest podejmowana w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej.
A projektowany art. 67zn obejmuje dodatkowo odpłatną dezinformację medyczną, czyli publiczne promowanie nieprawdziwych informacji o metodach diagnostycznych lub leczniczych.
Co to może oznaczać w praktyce?
🧘 1. JOGA
„Joga dla początkujących. Ruch, oddech i relaks” – trudno tu mówić o jakimkolwiek problemie.
Ale już reklama:
„Joga terapeutyczna w leczeniu depresji i zaburzeń lękowych”
dotyka wprost kategorii „leczenia […] zaburzeń psychicznych” z art. 67zj ust. 1 pkt 2.
Ta sama joga. Ta sama mata. Ten sam instruktor.
Zmienia się przede wszystkim sposób przedstawienia usługi.
🧘♂️ 2. MEDYTACJA I MINDFULNESS
„Warsztaty medytacyjne pomagające odpocząć i ograniczyć codzienny stres” – zwykła usługa wellness.
Ale:
„21-dniowy program leczenia depresji poprzez medytację”
może już zostać oceniony jako oferowanie metody, której przypisuje się właściwości leczenia „zaburzeń psychicznych”.
☯️ 3. QIGONG, TAI-CHI, ĆWICZENIA ODDECHOWE
„Qigong dla zdrowia i dobrego samopoczucia” brzmi jak normalna aktywność ruchowa.
Ale:
„Qigong jako terapia depresji”
albo:
„Program wspomagający leczenie choroby nowotworowej poprzez pracę z energią”
wchodzi już w obszary wyraźnie wymienione przez projekt:
„chorób onkologicznych […] lub zaburzeń psychicznych”.
🐕 4. DOGOTERAPIA
Kontakt dzieci z psem, zabawa, aktywizacja i zajęcia edukacyjne są czymś zupełnie normalnym.
Ale przedsiębiorca może napisać:
„Dogoterapia leczy autyzm, ADHD i zaburzenia lękowe u dzieci”.
I tu pojawia się art. 67zj ust. 1 pkt 2, odnoszący się m.in. do metody przedstawianej jako posiadająca właściwości leczenia:
„małoletnich […] lub zaburzeń psychicznych”.
🐎 5. HIPOTERAPIA
„Zajęcia z koniem wspierające rozwój ruchowy dziecka” to jedno.
Ale:
„Hipoterapia jako metoda leczenia autyzmu u dzieci”
może być już oceniana przez pryzmat sformułowania:
„w zakresie diagnostyki lub leczenia małoletnich”.
I znowu – nie chodzi o to, że hipoterapia jest zakazana.
Problemem jest pytanie, gdzie kończy się legalne wspieranie rozwoju, rehabilitacja czy rekreacja, a zaczyna przypisywanie usłudze właściwości leczniczych w rozumieniu ustawy.
🦙 6. KONTAKT ZE ZWIERZĘTAMI – ALPAKI, KOZY, KONIE, PSY
Wyobraźmy sobie gospodarstwo agroturystyczne:
„Weekend z alpakami. Kontakt ze zwierzętami, relaks i odpoczynek dla całej rodziny”.
Nie widzę tu problemu.
Ale zmieńmy jedno zdanie:
„Alpakoterapia pomaga leczyć autyzm i zaburzenia rozwojowe u dzieci”.
Ta sama alpaka. To samo gospodarstwo. Ten sam kontakt ze zwierzęciem.
Ale pojawia się deklaracja dotycząca leczenia małoletnich.
🔥 7. SAUNA
Saunarium reklamuje:
„Relaks, regeneracja i odpoczynek”.
Normalna działalność wellness.
Ale co, jeżeli na stronie pojawi się:
„Regularne korzystanie z sauny leczy depresję i zaburzenia lękowe”
albo:
„Saunoterapia wspomaga leczenie ciężkich chorób przewlekłych”.
Jeżeli przedsiębiorca zaczyna sprzedawać saunę jako metodę leczniczą, pojawia się pytanie o zastosowanie art. 67zj.
I właśnie tu rodzi się praktyczny problem:
Czy wolno powiedzieć „korzystnie wpływa na zdrowie”?
„Wspiera odporność”?
„Pomaga się regenerować”?
„Wspomaga terapię”?
A może dopiero słowo „leczy” przekracza granicę?
Projekt nie daje przedsiębiorcy prostej tabeli odpowiedzi.
🧊 8. MORSOWANIE
„Wspólne morsowanie, ruch i integracja” – aktywność rekreacyjna.
Ale:
„Morsowanie jako naturalna terapia depresji”
albo:
„Zimno leczy zaburzenia odporności i choroby przewlekłe”
może już zostać przedstawione jako odpłatne promowanie metody leczniczej.
Co więcej, przy morsowaniu pojawia się dodatkowo kwestia ryzyka dla zdrowia.
Projektowany art. 67zj ust. 1 pkt 1 obejmuje bowiem również:
„udzielanie świadczeń zdrowotnych stwarzających ryzyko uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia […] przez osobę niewykonującą zawodu medycznego”.
I wtedy zaczyna się kolejne pytanie: jeżeli organizator zacznie mówić nie o rekreacji, ale o „terapii zimnem”, to czy organ nie uzna, że faktycznie oferuje już świadczenie zdrowotne?
🎨 9. AKWARELE I ARTETERAPIA
„Warsztaty akwarelowe. Malujemy, odpoczywamy i rozwijamy kreatywność”.
Nie ma problemu.
Ale:
„Arteterapia. Leczenie depresji, traum i zaburzeń lękowych poprzez malowanie akwarelami”.
Ta sama kartka. Te same farby.
Ale pojawia się deklaracja dotycząca leczenia „zaburzeń psychicznych”.
🏺 10. WARSZTATY CERAMICZNE
Dokładnie tak samo.
„Ceramika jako sposób na relaks i kreatywne spędzenie czasu” – zwykłe warsztaty.
Ale:
„Terapia ceramiczna dla osób z depresją i zaburzeniami lękowymi”.
Jeżeli prowadzący przedstawia lepienie z gliny jako metodę leczenia zaburzeń psychicznych, może pojawić się pytanie o art. 67zj ust. 1 pkt 2.
🎣 11. WĘDKARSTWO
Brzmi absurdalnie?
„Weekend wędkarski. Cisza, natura i odpoczynek” – zwykła turystyka.
Ale ktoś może stworzyć usługę:
„Terapia wędkarska dla osób cierpiących na depresję i zaburzenia lękowe”.
Za pięciodniowy „turnus terapeutyczny” pobiera 3 000 zł.
Mamy cel majątkowy.
Jeżeli jednocześnie wędkarstwo zostaje przedstawione jako metoda leczenia zaburzeń psychicznych, pojawia się dokładnie ten sam problem.
🥾 12. SPACERY I WYCIECZKI W GÓRACH
„Weekend trekkingowy dla osób potrzebujących odpoczynku” – turystyka.
Ale:
„Terapia górami. Siedmiodniowy program leczenia depresji poprzez ruch, kontakt z naturą i trekking”.
Czy to jeszcze usługa turystyczna?
Czy już oferowanie metody, której przypisuje się właściwości leczenia zaburzenia psychicznego?
🌲 13. KĄPIELE LEŚNE, LASOTERAPIA
„Spacer po lesie. Cyfrowy detoks. Kontakt z naturą”.
Turystyka i wellness.
Ale:
„Lasoterapia w leczeniu depresji i zaburzeń lękowych”.
Ponownie mamy usługę, której przedsiębiorca zaczyna przypisywać właściwości lecznicze.
🏡 14. DOMKI W LESIE, SIEDLISKA, AGROTURYSTYKA
I teraz dochodzimy do przykładu, który chyba najlepiej pokazuje problem.
Reklama:
„Przyjedź do naszego siedliska i poznaj uzdrawiający wpływ natury”.
Czy to już pseudomedycyna?
Moim zdaniem samo takie hasło absolutnie nie powinno wystarczyć.
Ale gdzie dokładnie znajduje się granica?
„Dobroczynny wpływ natury”?
„Zdrowotny wpływ lasu”?
„Uzdrawiająca moc natury”?
„Regenerujący wpływ ciszy”?
A może dopiero:
„Pobyt w naszym siedlisku pomaga leczyć depresję bez leków”?
W ostatnim przypadku sytuacja prawna wygląda już zupełnie inaczej.
🧂 15. GROTY SOLNE
„45 minut relaksu w mikroklimacie solnym”.
Jedno.
Ale:
„Grota solna pomaga w leczeniu astmy i przewlekłych infekcji u dzieci”.
Tu może się pojawić fragment art. 67zj:
„w zakresie […] leczenia małoletnich”.
Czy przedsiębiorca może reklamować, że mikroklimat:
„wspiera drogi oddechowe”?
„pomaga przy alergiach”?
„wspiera odporność”?
„wspomaga leczenie astmy”?
Granica nie jest już oczywista.
🌫️ 16. TĘŻNIE SOLANKOWE
„Miejsce wypoczynku przy tężni” – nie budzi wątpliwości.
Ale wiele obiektów reklamuje przecież zdrowotne właściwości mikroklimatu.
Co z komunikatem:
„Naturalna inhalacja wspomagająca leczenie chorób dróg oddechowych u dzieci”?
Znów mamy odniesienie do metody przedstawianej jako mająca właściwości lecznicze wobec małoletnich.
💆 17. MASAŻ RELAKSACYJNY I WELLNESS
„Masaż odprężający i relaksacyjny” – typowa usługa.
Ale:
„Masaż terapeutyczny leczący migrenę, dyskopatię i przewlekły ból”.
Tu problem może być jeszcze większy, bo oprócz art. 67zj ust. 1 pkt 2 pojawia się pkt 1 dotyczący:
„udzielania świadczeń zdrowotnych stwarzających ryzyko uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia […] przez osobę niewykonującą zawodu medycznego”.
🌬️ 18. BREATHWORK, TRENING ODDECHOWY
„Warsztaty świadomego oddychania i relaksacji”.
Wellness.
Ale:
„Breathwork jako terapia depresji, traum i zaburzeń lękowych”.
Jeżeli za taką usługę pobierane jest wynagrodzenie, znowu pojawia się element korzyści majątkowej oraz przypisywanie metodzie właściwości leczenia zaburzeń psychicznych.
🎵 19. GONGI, MISY TYBETAŃSKIE, „KĄPIELE W DŹWIĘKACH”
„Koncert relaksacyjny przy dźwiękach gongów” – wydarzenie artystyczne czy wellness.
Ale:
„Terapia dźwiękiem leczy depresję i zaburzenia lękowe”.
Ponownie pytanie będzie dotyczyło tego, czy przedsiębiorca nie przedstawia swojej usługi jako metody leczniczej.
💃 20. TANIEC I RUCH
„Warsztaty taneczne pomagające się odprężyć”.
Normalna działalność.
Ale:
„Terapia tańcem w leczeniu depresji i PTSD”.
Z punktu widzenia projektu znowu kluczowe staje się przypisanie aktywności właściwości leczenia zaburzeń psychicznych.
🌱 21. OGRODNICTWO, HORTITERAPIA
„Warsztaty ogrodnicze i kontakt z naturą”.
Bez problemu.
Ale:
„Hortiterapia jako metoda leczenia depresji i zaburzeń psychicznych”.
I znowu zwykłe sadzenie roślin może zostać opakowane jako odpłatna „metoda terapeutyczna”.
🧖 22. SPA, RETREATY, TURNUSY WELLNESS
Hotel może reklamować:
„Weekend regeneracyjny: sauna, joga, masaż, spacery i zdrowe jedzenie”.
Ale co, jeżeli pakiet zostanie nazwany:
„7-dniowy turnus terapeutyczny na depresję i zaburzenia lękowe”?
Hotel nadal oferuje nocleg, masaż, jedzenie i jogę.
Tyle że zaczyna sprzedawać cały pakiet jako metodę leczenia.
I właśnie to jest sedno całego problemu.
Nie chodzi o twierdzenie:
„od jutra joga, ceramika i wędkarstwo będą zakazane”.
To byłoby nieprawdziwe.
Chodzi o to, że przy przepisach pozwalających nakładać bardzo dotkliwe sankcje przedsiębiorca powinien być w stanie z góry przewidzieć, kiedy jego reklama zwykłej działalności wellness, sportowej, rekreacyjnej czy turystycznej staje się według państwa oferowaniem „metody leczniczej”.
Zwłaszcza że projektowany art. 67zn idzie jeszcze dalej i obejmuje publiczne rozpowszechnianie lub promowanie – w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej – nieprawdziwych informacji o metodzie:
„w przypadku której deklaruje się lub sugeruje, że ma właściwości świadczenia zdrowotnego, niezgodnej z aktualną wiedzą medyczną, zagrażającej życiu lub zdrowiu”.
Czyli problem może dotyczyć również samej reklamy:
Facebooka.
Instagrama.
Strony internetowej.
Filmu na YouTube.
Płatnego webinaru.
Opisu pobytu na Booking.
Reklamy hotelu SPA.
Oferty organizatora retreatu.
A sankcje nie są symboliczne.
Projektowany art. 68 przewiduje możliwość nałożenia kary:
💰 DO 1 000 000 ZŁ.
Do tego dochodzi możliwość publikacji decyzji, publiczny rejestr podmiotów prowadzących dezinformację medyczną, a w przypadku domen internetowych nawet mechanizm przekierowywania ruchu na stronę Rzecznika Praw Pacjenta.
Dlatego pytanie nie powinno brzmieć:
„Jesteś za szarlatanami czy przeciwko szarlatanom?”
Oczywiście, że człowiek, który przekonuje chorego onkologicznie do odstawienia skutecznego leczenia i sprzedaje mu w zamian cudowną „terapię energetyczną”, powinien ponosić odpowiedzialność.
Pytanie brzmi:
czy przepisy pozwalające ingerować w legalną działalność gospodarczą i nakładać kary sięgające miliona złotych są napisane na tyle precyzyjnie, aby właściciel studia jogi, saunarium, groty solnej, SPA, gospodarstwa z alpakami, instruktor qigong, dogoterapeuta, organizator wycieczek górskich, warsztatów ceramicznych albo właściciel domków w lesie wiedział PRZED publikacją reklamy, gdzie dokładnie przebiega granica?
Bo państwo może i powinno walczyć z oszustami.
Ale przedsiębiorca powinien wiedzieć przed, a nie dopiero po decyzji urzędnika, czy zdanie:
„poznaj uzdrawiający wpływ natury”
jest jeszcze zwykłym językiem reklamy turystycznej, czy już zdaniem organu wchodzi w obszar „pseudomedycyny”.
I właśnie dlatego Prezydent skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego.