Na pograniczu Kaszub i Kociewia, między jedną mądrą rzeką, a drugą dobrą rzeką stoją sobie Dwa Kasztany. Dla niektórych to straszne zadupie, a dla innych wszystko to co potrzeba im do szczęścia i odpoczynku. To tu można długo spać lub wstać o świcie. Przy wielkim stole w jadalni, dużo jemy i dużo rozmawiamy. W świetlicy pali się w kominku tak długo, dopóki znajdzie się chętny żeby dorzucić drewna.
Stu pięćdziesięcioletnia kanapa słyszała długie rozmowy o wszystkimi i o niczym. Rano można zrobić sobie kawę albo można zrobić ją wszystkim. Z kubkiem, w piżamie przechadzać się po ogrodzie wśród śpiewu ptaków albo piejących kogutów. Leniwie spędzić można czas na hamaku albo wieczorem bujać się na huśtawce. Właściwie chodzi o to, żeby nie zerkać na zegarek, pogubić się w dniach tygodnia, mieć wolną głowę, robić co się chce albo nie robić nic, stworzyć od początku do końca własny dzień. Przecież to bardzo przyjemna myśl.