07/07/2026
Ahoj, tu kierowniczka Ania,
Chyba dopiero doszłam do siebie po minionym weekendzie, naprawdę trzeba mieć końskie zdrowie, żeby tu żyć.
W piątek i sobotę mieliśmy w Szczawnicy pod Palenicą wielką imprezę pod nazwą Lamb Festival. Na scenie mnóstwo zespołów i muzyki, na placu znani kucharze warzyli w wielkim kotle jakieś hektolitry bryndzowej zupy i gulaszu a kilkunastu restauratorów wystawiło swoje stoiska na których można było kosztować dań z owczymi serami i jagnięciną. Turyści jedli, pili, bawili się i głosowali na najlepsze jadło. Wśród całej tej restauracyjnej ekipy było też nasze Koło Gospodyń z Jaworek i podobnie jak podczas redyku majowego, rozbiłyśmy bank i okazałyśmy się najlepsze.
Nie wiem czy to zasługa naszych naleśników faszerowanych jagnięciną, pomidorami i bakłażanem, klusek z tartych ziemniaków czy może jednak osobistego uroku i uśmiechu ale fakt jest taki, że zameldowałyśmy się na scenie zgarniając pierwsze miejsce i nagrody.
Fajnie tak wygrywać, a jeszcze fajniej świętować z góralkami. Tylko później człowiek trzy dni do tyłu chodzi, bo najpierw 2 dni wymyślałyśmy i gotowałyśmy a potem kolejne dwa, od świtu do nocy organizowałyśmy wszystko i sterczałyśmy na tym stoisku w tłumie głodnych gości odwiedzających Pieniny. Mnóstwo pracy, mało snu, kawał dobrej roboty i niesamowita radość.
Absolutnie wyjątkowe są te nasze małe Jaworki a te kobity to prawdziwe dynamity. Jakby nasza reprezentacja w piłce kopanej miała takiego ducha zespołowego i determinację, to już dawno bylibyśmy mistrzem świata. W związku z powyższym, zapraszam piłkarzy na naukę do pienińskich góralek.
Fotki jak zawsze od Sebastyon Fotografia